Historia
Z tradycją ku przyszłości?
11 października 2007
0

Kinowe giganty powstające jak grzyby po deszczu zagarniają od kilku lat rynek dotychczas należący do tradycyjnych, małych kin. Kina, zwane na początku minionego wieku teatrami świetlnymi, jako novum techniczne przyjęły się również na Śląsku, regionie słynącym z wysokiej kultury technicznej. Jednymi z pierwszych były kino “Rialto” w Katowicach i chorzowska “Panorama”. Daty ich powstania szacuje się na rok 1912/13. Podobny czas powstania i podobna historia: oba kina wielokrotnie zmieniały nazwę, były przebudowywane, ograniczając ilość miejsc na widowni i unowocześniając urządzenia projekcyjne oraz wygląd sal, by po tych wszystkich perturbacjach zdobyć ugruntowaną pozycję na rynku, podczas gdy wiele innych kin zakończyło swą działalność.

Zadziałały prawa rynku. Wobec silnej konkurencji kin, znajdujących się w każdym prawie mieście GOP, przetrwać mogły tylko te najlepiej dostosowujące się do sytuacji rynkowej i przedstawiające najbardziej atrakcyjną dla widza ofertę.

Po zakończeniu tej selekcji przed kinami stanęło nowe wyzwanie – wejście na polski rynek multipleksów. – Firma Cinema City Poland buduje w Polsce kina, które pozwalają naszym klientom oglądać najnowsze produkcje kinowe w komfortowych warunkach. Ogromne ekrany i doskonały system nagłośnienia, wygodna rezerwacja on-line, miękkie fotele z podstawką na kubek – to cechy charakterystyczne naszych kin… No i oczywiście bardzo kinowa atmosfera – mówi Iwona Kuźnik, szefowa działu marketingu Cinema City Poland. Nowy gracz na rynku posiada duży potencjał, zarówno kapitałowy, jak i techniczny.

– Multipleks ma tą możliwość, że może grać tych seansów nawet dwa razy tyle co kino jednosalowe. Nie możemy zagrać takiej ilości seansów jak multipleksy, musielibyśmy więc przez dwa tygodnie grać na pięciu seansach jeden film, co jest po prostu zabójcze dla miejsca – wyjaśnia Krzysztof Ociepa, organizator widowni w kinoteatrze “Rialto”. Nic więc dziwnego, że kina, odtąd zwane małymi lub tradycyjnymi, zaczęły przegrywać konkurencję z sieciami multipleksów, stającymi się głównymi graczami na rynku kinowym. Niektóre z kin tego okresu nie przetrwały. – Kino musiało być zamknięte. Wiadomo, nie jesteśmy w stanie konkurować, grając komercyjny repertuar – kontynuuje Krzysztof Ociepa. Inne zaś, walcząc o utrzymanie na rynku musiały wyjść do widza z repertuarem różniącym się od oferty multipleksów. – Kino znalazło niszę. Organizujemy rozmaite niszowe imprezy: przeglądy poświęcone fotografii, czy też przegląd filmów kolejowych, na który potrafią do nas przyjechać pasjonaci kolejnictwa z Wrocławia, Cieszyna czy Krakowa – relacjonuje Marek Kosma Cieśliński, kierownik kina “Panorama”.

Znalezienie niszy na rynku zdominowanym przez multipleksy nie zakończyło jednak problemów małych kin. Często daje sie słyszeć o ich dyskryminacji przez filmowych dystrybutorów, lecz, jak twierdzi Marek Kosma Cieśliński: – To jest zrozumiałe, bo jeśli multipleks dysponuje ilością kilkudziesięciu sal kinowych w największych miastach na terenie całej Polski to siłą rzeczy jest poważnym partnerem dla dystrybutora. My musimy się z tą sytuacją pogodzić, ponieważ jako tradycyjne kino o niezbyt wielkim potencjale komercyjnym siłą rzeczy nie mamy argumentów.

Tym bardziej więc powinna cieszyć niedawna reaktywacja kina “Rialto” obecnie przekształconego w kinoteatr.

– W 2005 roku zakończył się remont, który przywrócił kinu wygląd i funckję jaką pełniło ono w momencie powstania czyli w 1913 roku. Mamy kabarety, mamy koncerty muzyczne – mówi Krzysztof Ociepa – Od października ubiegłego roku jesteśmy w sieci kin studyjnych. To narzuca nam pewne wymogi repertuarowe: odpowiedni procent filmów europejskich i odpowiedni procent filmów polskich.

Przynależność do Sieci Kin Studyjnych i Lokalnych, a także instytucji filmowej Silesia Film jest dużym wsparciem dla kin tradycyjnych odczuwających potrzebę wspólnoty we wspomnianym już trudnym czasie pojawiania się multipleksów, na który nałożył się regres polskiej kinematografii. – Ja głęboko wierzę w to, że trudny okres mamy za sobą – uspokaja Marek Kosma Cieśliński. Rzeczywiście, kondycja kin z “duszą” wydaje się utrzymywać na stabilnym poziomie. Podejmowane są także nowe inicjatywy. – Czasem robimy seanse z muzyką na żywo. “Starocie” wyciągamy z Filmoteki Narodowej, filmy nieme, czarno-białe. W ubiegłym roku znakomitą rzecz zrobił zespół “Pogodno” z filmem “Ostatnie ostrzeżenie” (rok produkcji 1928). Film dla dzisiejszego widza byłby pozycją absolutnie nie do strawienia, natomiast to, co panowie z tym zrobili to było dla mnie dzieło sztuki – nie kryje zadowolenia Krzysztof Ociepa.

Tradycyjnym kinom udało się zdobyć widza głównie za sprawą odróżniania się od ich największego rywala, czyli kin wielosalowych – Nie ukrywam, że mi osobiście też taka strategia bardziej odpowiada, niż granie Shreka 3 na pięciu seansach dziennie. Lepiej się z tym czuję. Jestem absolwentem filmoznawstwa, więc mogę powiedzieć, że osobiście się w tym spełniam – mówi Krzysztof Ociepa. Małe kina promują również kulturę regionalną. – Kiedy rozpocząłem tutaj pracę cztery lata temu uruchomiłem cykl “Filmowy Chorzów”. Ten cykl przedstawia twórców filmowych związanych z miastem. Swoje spotkania z widzami w kinie mieli Wojciech Kuczok (jako scenarzysta filmu “Pręgi”) i Jan Kidawa – Błoński, twórca “Skazanego na bluesa”, jak również znany śląski aktor, chorzowianin Jerzy Cnota – wylicza Marek Kosma Cieśliński – W naszym kinie w listopadzie odbyły się obchody setnej rocznicy urodzin Franza Waxmana. Niewiele osób wcześniej wiedziało, kto to jest Waxman, a to jest kompozytor, który zdobył dwa Oscary i jest uważany za jednego z klasyków kompozycji filmowej. Obecnie przygotowujemy się do retrospektywy Guenthera Rittaua – to kolejny twórca pochodzący z Chorzowa. Oprócz tego odgrzebujemy wszelkie chorzowskie archiwalia. Przygotowaliśmy w kinie Przegląd Archiwalnych Materiałów Filmowych zrealizowanych w Chorzowie.

Silna pozycja kinowych gigantów ugruntowała się na rynku. Przełom wieków XX i XXI zwany jest czasem rozrywki, a multipleksy oferują multirozrywkę, jak określa ich działalność Iwona Kuźnik. Sieć Cinema City w olbrzymiej większości buduje swoje obiekty w centrach handlowych, gdzie często zabiegani ludzie mogą skorzystać z tej atrakcyjnej formy rozrywki przy okazji robienia zakupów. Działalność małych kin także wydaje się być niezagrożona. Wychodzące na prostą po okresie niepewności tradycyjne kina, do których w regionie, oprócz kina “Panorama” i kinoteatru “Rialto”, należą również: kino studyjne “Światowid”, czy kino “Bałtyk” w Raciborzu, przyjęły za swe motto hasło przyświecające obchodom 750-lecia miasta Chorzowa: “Z tradycją ku przyszłości”. Jak mówi Marek Kosma Cieśliński: – Jest takie powiedzenie: co cię nie zabije, to cię wzmocni. Jeśli powstały w okolicy trzy multipleksy i kino “Panorama” to przeżyło, no to co może być gorszego? Trzeba tylko pracować i robić swoje.

Comments

comments