Rozmowy i wywiady
Chorągiew Najemna z Uniczów
23 sierpnia 2008
0

Rozmowa z Tomaszem Świdergałem, dyrektorem Gimnazjum nr 19 w Katowicach, nauczycielem historii, pomysłodawcą grupy rekonstrukcji historycznej Chorągiew Najemna z Uniczów

– Marcin Melon: Skąd biorą się rycerze w XXI wieku?

– Tomasz Świdergał: W moim przypadku zaczęło się od zaczytywania się książkami fantasy, Tolkienem, Sapkowskim. Myślę, że większość moich kolegów zaczynała podobnie. Potem wstąpiłem do Chorągwi Ziemi Górnośląskiej. Rycerstwo w tamtych czasach różniło się od obecnego. Dziś jest profesjonalizm, specjalistyczne firmy wykonują perfekcyjnie zbroje, broń, elementy ubioru, zgodnie ze źródłami historycznymi. Wtedy panowała zupełna amatorszczyzna, większość rzeczy wykonywaliśmy własnym sumptem. Jednak od samego początku większość z nas podkreślała odrębność śląskiego rycerstwa.

– Na czym polegała ta odrębność?

– Obyczaje śląskiego rycerstwa diametralnie różniły się od panujących w Polsce. Spójrzmy na sam rytuał pasowania na rycerza: na ziemiach polskich kładziono miecz na ramieniu kandydata, u nas odbywało się to poprzez delikatne (lub mniej delikatne) uderzenie w twarz, które podkreślało zależność rycerza od swojego wasala. Śląsk był bardzo atrakcyjny dla rycerzy z Europy Zachodniej, głównie z Niemiec i Flandrii przybyło ich ponad czterystu. Specyfiką tego regionu było też istnienie warstwy ministeriałów – ubogiego rycerstwa służebnego, które nie ma swojego odpowiednika w historii Polski. Wreszcie spójrzmy na kulturę śląskiego rycerstwa, bardzo zbliżoną do kultury zachodnioeuropejskiej. To właśnie śląski książę Bolesław Rogatka zorganizował pierwszy turniej rycerski na terenie dzisiejszej Polski. Henryk IV Probus, który notabene był bliski zdobycia korony polskiej, był minnesingerem, jego wizerunek znajduje się na ilustracji Kodeksu Manesse. Śląskie rycerstwo posiadało też znacznie większą siłę nabywczą, niż polskie. Wszelkie nowinki dotyczące uzbrojenia pojawiały się zawsze najpierw u nas. Odrębność kulturową Śląska od Polski świetnie dostrzegano także w Europie, francuski trubadur Adenet pisał, że za terenem Śląska zaczynają się tak zwane dzikie ziemie – bardzo niebezpieczne i wrogie obcym.

– Długosz pisał, że nie ma narodu bardziej nienawidzącego Polaków niż Ślązacy?

– Na pewno już w średniowieczu zaczęto postrzegać Śląsk jako krainę niepolską. Za czasów Łokietka akcentowano, że Kraków oblegany był przez siły czeskie i śląskie, podkreślając, że Ślązacy to rycerstwo spoza ziem polskich, ale także spoza ziem niemieckich. Zresztą słynny Szlak Orlich Gniazd powstał właśnie po to, by odgradzać Polskę od księstw śląskich. Nawiasem mówiąc, żaden miłośnik historii nie pogodzi się nigdy ze sposobem, w jaki celowo po roku 1945 niszczone były śląskie zamki i pałace?

– Co przyciąga dziś młodych ludzi do bractw rycerskich?

– Tradycje śląskiego rycerstwa są tak atrakcyjne, że nawet osoby, mające korzenie we wschodniej Polsce chętnie się z nimi identyfikują. Wiele osób, wstępując do bractw zaczyna się interesować historią regionu, często tragiczną i burzliwą. W ten sposób także nawiązują łączność z tradycją ziemi, na której żyjemy. Czasem młody człowiek, wychowany w polskiej szkole, która uczy historii Polski, a nie historii Śląska, dziwi się, gdy jedzie pod Grunwald i tam dowiaduje się, że ma walczyć po stronie krzyżackiej. Tymczasem Długosz podkreślał, że podczas bitwy grunwaldzkiej, większość jeńców wziętych przez żołnierzy Władysława Jagiełły stanowili Ślązacy.

– Właśnie, edukacja regionalna wciąż kuleje?

Drażni mnie, gdy słyszę o narodowości polskiej i niemieckiej w odniesieniu do średniowiecza. Tamtych wydarzeń nie można rozpatrywać używając dzisiejszych kategorii. Tymczasem wielu nauczycieli popełnia ten sam błąd, mówiąc o stronie “polskiej” i “niemieckiej”. W ten sposób nie da się zrozumieć historii Śląska. A ta jest fascynująca.

– A co gdyby książętom śląskim udało się zdobyć koronę polską? Czy Śląsk stałby się centrum Polski a Wrocław stolicą?

– Być może. Z pewnością inaczej potoczyłyby się dzieje i Polski i Śląska. Jednak takie gdybanie to z pewnością działanie, które nie jest godne prawdziwego historyka.

– Wróćmy do teraźniejszości. Ile kosztuje wyposażenie członka bractwa rycerskiego?

– To zależy, jeśli ktoś chce odwzorować rycerza, to może zamówić u płatnerza pełne wyposażenie za sumę rzędu 3-6 tysięcy złotych. Można też wydać tylko 600 złotych i również brać udział w bitwie, choć oczywiście w roli na przykład łucznika, a nie rycerza.

– A jeśli ktoś chce bardziej biernie pooddychać historią?

– ?ze swojej strony mogę z czystym sumieniem polecić imprezy organizowane na zamku w Chudowie. Historia jest tam rekonstruowana bardzo starannie, mamy gwarancję, że nie spotkamy tam rycerzy pijących z plastikowych kubków.

Comments

comments