Rozmowy i wywiady
Śląski renesans
24 września 2008
0

Rozmowa z Marszałkiem Sejmu Śląskiego

– Panie Marszałku, mamy obecnie sezon ogórkowy, w regionalnej polityce niewiele się dzieje, porozmawiajmy zatem o historii. Mija właśnie dziesiąta rocznica przywrócenia autonomii województwu śląskiemu, to dobry czas, by podsumować ten okres.

– Nie ulega wątpliwości, że Górny Śląsk przeżywa dziś prawdziwe odrodzenie. Spierać możemy się jedynie co do tego, czy jest to najlepszy okres w historii regionu, czy też nie. Jednak starsi Ślązacy, którzy pamiętają stan regionu pod koniec ubiegłego stulecia, nie mogą mieć wątpliwości, że ?odwalili my kawał roboty?.

– Pokusi się Pan o sformułowanie listy najważniejszych osiągnięć naszego regionu?

– Jako absolwent studiów humanistycznych, największy nacisk muszę położyć na zmiany w świadomości mieszkańców. Mniej więcej przed dwiema dekadami rozpoczął się bardzo ważny proces: Ślązacy zaczęli być znów dumni z tego, kim są. Jest pani młodą kobietą, nie pamięta pani tych czasów, ale wcześniej było z tym bardzo różnie. Jeszcze dziesięć, piętnaście lat temu można było spotkać ludzi, którzy uważali mówienie po śląsku za coś wstydliwego. Dziś lekcje tego języka są prowadzone w każdej właściwie szkole podstawowej, średniej i wyższej?

– W roku 2026, a więc przed dwoma laty Instytut Górnośląski powstał także na Uniwersytecie Wrocławskim.

– No właśnie! To pokazuje, że tak prestiżowa uczelnia, obecnie jedna z dwudziestu najlepszych w Europie, docenia jak bardzo atrakcyjne może być analizowanie górnośląskiej kultury i języka. Atrakcyjne dla studentów ze Śląska, z całej Polski, ale także z całej Europy, a nawet i spoza Europy, bo przecież pamiętamy, że spory odsetek studentów UWr to cudzoziemcy.

– Wróćmy jednak do naszych, górnośląskich dokonań.

– No właśnie, tak jak już wspomniałem dla mnie najważniejsze jest pojawienie się tej śląskiej dumy, to, że co roku z okazji Dnia Świętej Jadwigi, mieszkańcy całego regionu, od Katowic po Opole, wieszają w oknach żółto-niebieskie flagi, a w prawie każdym pubie odbywają się jakieś tematyczne imprezy górnośląskie, które przyciągają turystów z wielu krajów. I właśnie rozwój turystyki uważam za drugie najważniejsze dokonanie ostatnich lat. Przecież tuż po upadku Polski Ludowej, Górny Śląsk to była ?czarna dziura?, z której uciekał, kto mógł! Gdyby wtedy powiedziano mieszkańcom, że ta kraina zacznie ludzi przyciągać, zamiast odpychać ? pewnie niewielu by uwierzyło.

– Co się więc stało, że uległo to zmianie?

– Zaistniało kilka czynników. Władze regionu zrozumiały, że czasy się zmieniają i należy kłaść nacisk na inne elementy życia. Sporo pieniędzy zainwestowano w promocję naszych regionalnych atrakcji. Pamiętajmy, że działo się to dwadzieścia lat temu, wtedy Polska była jeszcze krajem silnie scentralizowanym, więc pieniądze na promocję Górnego Śląska wydawać musieli podatnicy z innych regionów. Proszę się nie dziwić, że wielu było to nie na rękę. Mieliśmy też jednak wiele szczęścia. W całej Europie zaczęła się moda na turystykę industrialną. Nam udało się wstrzelić w tą modę i dzięki temu dziś co roku tysiące turystów zwiedzają nasze kopalnie i huty, zaś kupno mieszkania w poprzemysłowych budynkach to dziś luksus i oznaka snobizmu. Cały ten proces jest ściśle związany ze zmianami, jakie zaistniały w mentalności mieszkańców.

– Pana zdaniem rozwój górnośląskiej gospodarki jest zjawiskiem wtórnym wobec zmian w mentalności? Świadomość ukształtowała byt?

– W pewnym sensie (śmiech). Na pewno to, że zachodnioeuropejskie i amerykańskie koncerny zdecydowały się u nas zainwestować, wynika częściowo z faktu, że nasz region stał się atrakcyjnym miejscem do życia dla ich pracowników. Jednak nie wątpię, że decydującym czynnikiem było radykalne obniżenie podatków dla nowych inwestorów przez pierwsze trzy lata ich działalności. Pamiętam jakie zdumienie budziło to wówczas w Warszawie? Pojawiały się głosy, że doprowadzimy do bankructwa cały region i taki będzie koniec całej naszej autonomii. Byłem wówczas członkiem zarządu województwa i wiedziałem, że nie ma się czego bać. Nie zrobiliśmy niczego szalonego, powieliliśmy tylko sprawdzone rozwiązania gospodarcze, które przed laty zastosował rząd irlandzki.

– Dziś Górny Śląsk uważany jest za awangardę, jeśli chodzi o rozwiązania gospodarcze.

– I nie tylko gospodarcze, ale także administracyjne. Przed dwoma laty województwo wielkopolskie stało się drugim autonomicznym regionem w granicach Rzeczpospolitej Polskiej. Dla każdego jest chyba oczywiste, że to kwestia czasu, kiedy w ślady nasze i wielkopolskie pójdą Dolny Śląsk i Małopolska, a za nimi kolejne regiony. Dziś wydaje się to każdemu naturalne, nie wzbudza większych emocji. Aż trudno uwierzyć, że jeszcze piętnaście lat temu decentralizację państwa mylono z separatyzmem, a śląskich autonomistów porównywano do palestyńskich czy baskijskich terrorystów.

Rozmawiała? Nie, nikt nie rozmawiał. Być może kiedyś ktoś porozmawia, a być może nie. Cały ten wywiad został wyssany z palca. Być może przedstawiona w nim rzeczywistość nigdy nie zaistnieje. A może zaistnieje. Od kogo to zależy, jeśli nie od nas?

Comments

comments