Rozmowy i wywiady
Konserwatorskie wyzwania
25 września 2008
0

Jako Miejski Konserwator Zabytków w Rudzie Śląskiej, doktor Henryk Mercik dał się poznać nie tylko jako wybitny znawca architektury i historii, ale też jako niestrudzony bojownik o górnośląskie zabytki. Tymczasem od 1 września Mercik zmienił pracodawcę i tą samą funkcję będzie pełnił w Chorzowie.

– Czy Ruda Śląska to ciekawy obszar dla miejskiego konserwatora zabytków?

– Myślę, że cały, przemysłowy obszar Górnego Śląska jest niezwykle ciekawy dla konserwatora zabytków. Natomiast Ruda Śląska ma swoją specyfikę, na którą składają się przede wszystkim osiedla patronackie i sąsiadujące z nimi zakłady przemysłowe. Nie ma natomiast wielkomiejskiego centrum zajmującego tak ogromny obszar, jak chociażby w Katowicach, Gliwicach czy Bytomiu.

– Na terenie miasta znajduje się wiele historycznych obiektów, jednak ostatnio słyszano wyłącznie o pracach związanych z zabytkami przełomu XIX i XX wieku. Jaka była przyczyna takiej selekcji?

– Obiektów historycznych, sprzed wymienionego w pytaniu okresu, jest niewiele. Do tych nielicznych zaliczyć można późnobarokowy kościół pw. Matki Boskiej z Lourdes w Kochłowicach. Natomiast trzeba wiedzieć, że przed czasem XIX-wiecznej rewolucji przemysłowej, teren Rudy Śląskiej był słabo zaludnionym obszarem, składającym się z kilku wsi i lasów. Dlatego też w tym miejscu prawdziwym wyzwaniem dla konserwatora są obiekty związane z powstaniem i rozwojem przemysłu. Obiekty, które przez ostatnie dziesięciolecia były zapomniane, a często wmawiano nam, że są bezwartościowe.

– Niedawno na naszych łamach zagościła sprawa kochłowickich bunkrów nad Kłodnicą. Jeden z nich odnawiany jest dzięki inicjatywie prywatnej, reszta natomiast dalej niszczeje. Czy tego typu obiekty mają kiedyś szansę zainteresować organy państwowe lub miejskie?

– Mogę tutaj dodać, że bunkier zlokalizowany w rejonie ulic Cynkowej i Wysokiej w Czarnym Lesie, został odnowiony, dzięki środkom z budżetu miasta. Z tego wniosek, że władze samorządowe również interesują się tymi obiektami. Natomiast większość z nich nadal pozostanie w stanie obecnym. Nie możemy przecież stworzyć kilkudziesięciu izb muzealnych, a adaptacja tego typu architektury na inne cele jest bardzo trudna i rzadka. Wracając do bunkra kochłowickiego muszę przyznać, że większość działań przy obiektach dawnego Obszaru Warownego Śląsk prowadzona jest przy wsparciu lub z inicjatywy pasjonatów. Wspomniany bunkier czarnoleski nie odzyskałby swojej świetności bez pomocy Stowarzyszenia “Pro Fortalicium”.

– Mimo wszystkich wyzwań, jakie niesie z sobą praca w Rudzie Śląskiej, zdecydował się Pan zmienić miasto.

– Od pierwszego września jestem Miejskim Konserwatorem Zabytków w moim rodzinnym Chorzowie. Skorzystałem z oferty władz miasta, którym jak wynika z prowadzonych rozmów, zależy na bardziej intensywnych działaniach dotyczących wyjątkowej substancji zabytkowej.

– Jak rozumieć pojęcie “wyjątkowej substancji zabytkowej”?

– Chorzów posiada wiele absolutnie wyjątkowych obiektów, począwszy od neostylowych kościołów, poprzez kamienice mieszczańskie tworzące wielkomiejski charakter przestrzeni, obiekty związane z przemysłem, w tym osiedle robotnicze i wille, a skończywszy na modernizmie okresu międzywojennego, którego przykładami są drapacz chmur u zbiegu ulic Wolności i Zjednoczenia, szkoły oraz kościół pw. św. Antoniego oraz zajezdnia tramwajowa w Chorzowie Batorym. To właśnie zabytki są wyróżnikami chorzowskiej przestrzeni i symbolami miasta (Poczta przy Rynku, Ratusz).

– A intensywne działania to…

– Jeśli chodzi o działania to przede wszystkim należy przejąć część kompetencji wojewódzkiego konserwatora zabytków, jak również wpisać do rejestru najcenniejsze obiekty, które w dużej części nie zostały objęte jeszcze tą formą ochrony prawnej. Wpisy powinny umożliwić właścicielom i posiadaczom tych zabytków pozyskiwanie środków publicznych na ich renowację. Co ważne nie tylko z budżetu miasta, ale i z budżetu krajowego i środków UE. Powyższe pozwoli na kreowanie polityki dotyczącej ochrony zabytków w dużo większym zakresie niż do tej pory.

– Na jakie sprawy czy też obiekty zwróciłby Pan uwagę swojemu następcy?

– Przede wszystkim chciałbym powiedzieć, że odczuwam pewien niepokój związany z dalszymi losami rudzkich zabytków. Bardzo zależy mi na tym, żeby mój nieznany jeszcze następca, kontynuował rozpoczęte działania i umiał we właściwych momentach powiedzieć “nie”, chociaż zapewne nie wszystkim się to spodoba. Taka stanowczość jest gwarancją dalszych sukcesów dotyczących ochrony zabytków w mieście.

Rozmawiał: Alan Zych

Comments

comments