Rozmowy i wywiady
Muzyk ?Dżemu? za autonomią Śląska
7 grudnia 2008
0

Rozmowa z Benedyktem Otrębą, basistą legendarnej grupy “Dżem”

– Roman Kostrzewski, wokalista zespołu “Kat” stwierdził jakiś czas temu w rozmowie z dziennikarzem “Jaskółki”, że śląska gleba sprzyja graniu muzyki metalowej. Czy śląska gleba sprzyja też robieniu bluesa?

Beno Otręba– W czasach gdy my zaczynaliśmy, blues przeżywał chwile triumfu w całej Polsce, nie tylko na Śląsku, ale istotnie, jest coś specyficznego w naszym regionie. Śląsk był zawsze rozśpiewany, wszystkie rodzinne uroczystości wiązały się każdorazowo ze wspólnym muzykowaniem, dorastaliśmy w tych okolicznościach i z pewnością w jakiś sposób wpłynęło to na nasz wybór drogi życiowej.

– A czy szczególna śląska mentalność, panujący tu ordnung miał wpływ na to, że młodzi wrażliwi ludzie częściej niż gdzie indziej buntowali się przeciw regułom świata dorosłych i uciekali w świat rock’n’rolla?

– Ja akurat wychowałem się na tzw. “zielonym Śląsku”, nie skażonym przemysłem, bo moje rodzinne Piotrowice, dziś część Katowic, były wówczas jeszcze niewielką wsią. Kiedy pierwszy raz zobaczyliśmy fabrykę czy hutę, mieliśmy wrażenie, że jesteśmy na planie filmu science-fiction. Inna sytuacja była z Ryśkiem Riedlem, który wychował się w Chorzowie. Chyba można powiedzieć, że tamtejsza przemysłowa atmosfera była klaustrofobiczna, co wpłynęło na jego decyzję o wyborze innej drogi życia. Na całym Śląsku jednak, zarówno tym “czarnym”, jak i “zielonym”, panował nasz słynny etos pracy. Nasze rodziny patrzyły na nas z pewnym zdumieniem: “Co to mo być za muzykowanie? Przeca to żodno robota? Powinni wzionć sie za normalno robota! Gitarami dziur w dachu nie załatocie.”.

– No właśnie! Przecież “porządny Hanys” powinien zatrudnić się na kopalni, ożenić się i postępować według uświęconego tradycją schematu. Nie ma miejsca na żadne ekstrawagancje, na żadne długie włosy, brody i pogrywanie po knajpach!

– To oczywiście stereotyp, ale rzeczywiście niektórzy patrzeli na nas ze zdziwieniem. Zresztą nawet jeszcze dziś, choć Śląsk stał się bardziej tolerancyjny, moja broda i długie włosy wzbudzają w niektórych sytuacjach zdziwienie. Kiedy jako początkująca kapela dawaliśmy koncerty w miejscowych knajpach, czasem spotykaliśmy się z drwiącymi uśmiechami, ale mimo to czuliśmy się “u siebie”, mając świadomość, że nie grozi nam żadna agresja.

– Czy fakt, że ten pierwszy “Dżem” powstał na Górnym Śląsku i składał się z rodowitych Ślązaków, pomógł wam przetrwać na rynku muzycznym?

– Jest coś takiego jak śląski charakter, który wiąże się z takimi cechami jak pewna pracowitość, twardość, niechęć do kombinowania, pokora, która pozwala godzić się z porażkami i wyciągać z nich wnioski. Myślę, że dzięki tym cechom “Dżem” zdołał przetrwać i już tak długo gra dla swoich fanów. Współczesne śląskie zespoły mają o wiele łatwiej, dziś nie trzeba już latami czekać, by zaistnieć. Ale nawet dziś podobne cechy zauważam choćby u facetów z “Myslovitz”, to też kapela młodych twardych Ślązaków, którzy podążają za swoimi marzeniami i świetnie im to wychodzi.

– No właśnie, jaka jest ta współczesna “śląska muzyka”?

– Jeśli mam być szczery, to nie śledzę zbyt uważnie regionalnej sceny muzycznej, natomiast z bólem przyznam, że te zespoły, które śpiewają po śląsku, nie czynią tego na specjalnie wysokim poziomie. Można też wiele zarzucić temu ich “śląskiemu”, który niewiele ma wspólnego z “godką”, którą pamiętam z mojego dzieciństwa.

– Wynika to pewnie z faktu, że ostatnio pojawiła się “moda na śląskość”, modne stało się podkreślanie swojej śląskości, kupowanie regionalnych gadżetów i popisywanie się znajomością “godki”.

– I bardzo dobrze, Górny Śląsk jest bardzo specyficznym regionem, zawsze takim był, obowiązywały tu szczególne zasady, mówiło się swoim własnym językiem. Nie tak dawno słynna podróżniczka Elżbieta Dzikowska, nazwała nasz region “jednym z siedmiu cudów Polski”, to naprawdę jeszcze nie odkryta i nie doceniona perła. Powinniśmy robić wszystko, by zachować naszą odrębność, by nie pozwolić się upodobnić do innych regionów. Marzą mi się lekcje edukacji regionalnej w górnośląskich szkołach, marzy mi się nauka “godki”. Chore jest to, że tak trudno przeczytać obiektywną i wiarygodną pozycję na temat górnośląskiej historii. To wszystko trzeba zmienić.

– Sądzisz, że przywrócenie regionowi zabranej przez komunistów autonomii byłoby krokiem we właściwym kierunku?

– Myślę, że tak, uważam, że Śląsk zasługuje na autonomię, chociażby z tytułu kosztów, które ponosiliśmy przez dziesięciolecia, w tym degradacji naszego środowiska. Uważam, że autonomia gospodarcza, w której wypracowywane na Śląsku zyski, zostawałyby w regionie, byłaby rozsądnym rozwiązaniem. Niestety, wciąż żyje pokolenie, które myśli kategoriami rodem z przeszłości. Dla nich optymalny jest ustrój unitarny, obawiają się, że przywrócenie regionom samodzielności, osłabi państwo polskie. Dopóki to pokolenie nie wymrze, wciąż będą podnosiły się głosy przeciwko autonomii.

___________

Zdjęcie z dawnych lat. Beno Otręba w górnym rzędzie, w środku. Obok niego nieżyjący już: klawiszowiec Paweł Berger i wokalista Ryszard Riedel.Mimo upływu lat, ?Dżem? pozostaje ikoną polskiej i śląskiej sceny muzycznej. Nie brak też starań o właściwe uhonorowanie jego członków. Przed dwoma laty na wniosek chorzowskiego koła Ruchu Autonomii Śląska powstała tablica upamiętniająca zmarłego lidera ?Dżemu?, Ryszarda Riedla. Wisi ona na jego rodzinnym domu, w Chorzowie przy ulicy Truchana 62.

Comments

comments