Śląski Facebook. Możesz pomóc mu powstać!
24 maja 2015
0

30.04.2015 r. to data, która na długo zapadnie w pamięci wszystkich tych, którym śląska mowa jest bliska sercu. Właśnie tego dnia administracja serwisu społecznościowego Facebook wyraziła zgodę na wdrożenie w tym serwisie śląskojęzycznej wersji tego portalu. Marzenie, które jeszcze parę miesięcy temu wydawało się nierealne, stało się prawdą. Wróćmy jednak do początków.
Oto w 2012 r. Grzegorz Kulik z Bytomia stworzył aplikację, która po zainstalowaniu, zamieniała menu Facebooka na język śląski. I stała się niezmiernie popularna ? już po kilku tygodniach używało jej ponad 4 tys. osób. Jednak ówczesne szczęście nie trwało długo. Serwis często dodawał nowe funkcje, zmieniał układ strony internetowej. Te działania sprawiały, że aplikacja stawała się coraz mniej użyteczna, gdyż nie nadążała za zmianami wprowadzanymi w portalu. Dlatego, gdy jej użytkownicy zaczęli masowo z niej rezygnować, powstał pomysł by poprosić Facebooka o ustanowienie śląskiego języka oficjalnym językiem w serwisie, dzięki czemu kolejne zmiany funkcjonowania portalu nie wpływałyby na brak funkcjonalności jego śląskojęzycznej wersji. Jednak akcja, która miała na celu przekonanie administracji Facebooka do wprowadzenia oficjalnego, śląskiego tłumaczenia menu, nie zakończyła się powodzeniem. Również drugie podejście do tej akcji się nie powiodło.
Udało się dopiero za trzecim razem. Dlaczego? Otóż w ostatnim okresie miały miejsce dwa istotne zdarzenia. Inny bytomianin, Marcin Grabowski, który w ostatnich latach, w czasie studiów w Katalonii, przyglądał się działaniom innych grup etnicznych i narodowych, zauważył, że wykorzystują Internet, w tym Facebooka, do promowania swoich języków.
? Gdy jakiś czas temu zobaczyłem o tym, że Facebook wprowadza nowy język, był nim wtedy bretoński, sprawa ta nie dawała mi spokoju przez kilka tygodni i wciąż szukałem informacji, jak im się udało ? mówi Grabowski.

W międzyczasie prace nad wdrożeniem języka śląskiego w menu telefonu komórkowego dobiegały końca. Pod koniec marca Samsung oficjalnie zaprezentował w Katowicach pierwszy na świecie telefon z menu w języku śląskim. Gdy na Facebooku rozpoczęła się dyskusja pt. ?Mamy już telefon, co teraz??, Grabowski przedstawił swój pomysł, który podchwycili Piotr Długosz, szef Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej, Łukasz Tudzierz, znany górnośląski bloger oraz Andrzej Zenker z chorzowskiego RAŚ.

? Do akcji dołączyły trzy osoby, które pomagały mi ją koordynować. Bez ich pomocy nie byłbym w stanie sam opanować tych tysięcy ludzi, którzy pisali wiadomości i komentarze ? podkreśla Grabowski. ? Koordynacja akcji nie była łatwa, ale za jej powodzenie odpowiadają sami Ślązacy.

Przygotowano nową grupę, wydarzenie i stronę na Facebooku, do których codziennie zgłaszały się setki, a potem tysiące osób. Prócz tego prowadzono wysyłkę listów do administracji Facebooka, tak jak wcześniej robili to Bretończycy, którym w okresie tygodnia udało się wysłać 11 tys. wiadomości. Ślązacy w ciągu 23 dni wysłali podobnych wiadomości aż 15 tys. Przekonywali w nich, że skoro jest śląskojęzyczny telefon, to i może być śląskojęzyczny Facebook.

W międzyczasie zespół koordynacyjny poszerzony został o wspomnianego już Grzegorza Kulika i Rafała Adamusa, prezesa Pro Loquela Silesiana Towarzystwa Kultywowania i Promowania Śląskiej Mowy i szefa zespołu tłumaczącego menu telefonu Samsung.

? Po 30 kwietnia wcześniejsza grupa koordynująca akcję wysyłki listów do administracji Facebooka zmieniła się w grupę koordynującą tłumaczenie ? dodaje Grabowski.
System, w jakim odbywa się tłumaczenie stanowił nie lada niespodziankę dla większości śląskich użytkowników Facebooka.

? W czasie zlecenia od Samsunga byliśmy przyzwyczajeni do zupełnie innego systemu pracy ? mówi Adamus. ? Tymczasem na Facebooku panuje totalna demokracja. Ma to swoje plusy, bo tłumaczy jest bardzo wielu, ale i minusy. Praktycznie każdy użytkownik Facebooka, bez względu na stopień znajomości języka może brać udział w jego tłumaczeniu bądź poprzez dodawanie swoich własnych propozycji tłumaczeniowych, bądź poprzez głosowanie na już dokonane tłumaczenia. W ten sposób w tłumaczeniu języka śląskiego mogą wziąć udział np. osoby z Wietnamu czy Peru, choć nic ich ze Śląskiem nie łączy ? przyznaje rozkładając ręce.

Rzeczywiście po pierwszych sukcesach tłumaczeniowych, szybko doszło do impasu. Choć w grupie koordynującej było ponad 1300 osób, to uzgodnione tam wyrażenia wcale nie wygrywały głosowań w udostępnionej przez administrację Facebooka aplikacji. Albo w głosowaniach brało udział o wiele więcej osób, które nie uczestniczyły w pracach grupy koordynującej głosowania, albo tylko niewielu z uczestników tej grupy, po wcześniejszych uzgodnieniach, głosowało później w aplikacji.

? Gdy zobaczyłem na Facebooku, że mój znajomy ?roztopiyrz? widyj?? złapałem się za głowę. Musiałem długo się zastanawiać, o co chodzi. W końcu zrozumiałem, że chodzi o udostępnienie widea ? prezes PLS kręci głową z niedowierzaniem. ? Takich ?kwiatków? jest więcej. Dodatkowo dochodzi kwestia ortografii. W tłumaczeniach dla Samsunga czy Facebooka używamy ortografii interdialektalnej ustanowionej w 2009 r. przez zespół kodyfikacyjny pod kierownictwem prof. Jolanty Tambor z Uniwersytetu Śląskiego. Ortografia jest trudna, a w dodatku prawie w ogóle nieznana w społeczeństwie Górnego Śląska, bo nienauczana w szkołach. A jednak facebookowicze używają interdialektalnych liter, choć nie mają pojęcia, kiedy powinno się je stosować.

Organizatorzy apelują więc ? za pośrednictwem łamów ?Jaskółki Śląskiej? ? do wszystkich użytkowników Facebooka z prośbą o wzięcie udziału w głosowaniach w aplikacji tłumaczeniowej. I o głosowanie zgodne z wypracowanymi wcześniej uzgodnieniami. Inaczej sukces, jakim jest dla śl?nskij g?dki ?zdobycie Facebooka? może się przeobrazić w kompromitację. Instrukcje jak uruchomić aplikację tłumaczeniową znaleźć można m.in. na Facebooku na stronie Śląski FB.

 

 

 

monika_kassner_bio

 

Monika Kassner

Comments

comments