Polski przykład
2 maja 2016
0

95 lat temu w nocy z 2 na 3 maja rozpoczęły się działania zbrojne w polskiej historiografii nazywane Trzecim Powstaniem Śląskim. Nie mam zamiaru rozwodzić się nad problemem nazewnictwa czy była to wojna domowa, czy powstanie polskie na Górnym Śląsku, jednak nazwę „powstanie śląskie” powinniśmy wykluczyć, gdyż jest najmniej zgodna ze znanymi nam faktami historycznymi. Pewnym jest, że wydarzenie to postawiło wielu Górnoślązaków po dwóch stronach barykady z różnych pobudek. Spójrzmy jednak na ówczesną sytuację z szerszej perspektywy.

Po zakończeniu Wielkiej Wojny mocą traktatów wytyczono państwo polskie ze swoimi granicami. Na niektórych terenach państwa niemieckiego graniczącego z Polską miał się odbyć plebiscyt decydujący o tym czy tereny zostaną w państwie niemieckim, czy też zostaną przyłączone do nowopowstałego państwa. Objęty plebiscytem Górny Śląsk był łakomym kąskiem dla Polski tym bardziej, że od kilkudziesięciu lat działały na tym terenie organizacje krzewiące polskość. Ostatecznie po ostrej i brutalnej kampanii plebiscyt wygrała strona niemiecka, jednak wynik osiągnięty przez Polskę można i tak uznać za ogromny sukces. Polska strona oczywiście była przygotowana na taki obrót sprawy i postanowiła tę kwestię rozwiązać militarnie. Przy granicy ze Śląskiem uzupełniono zapasy broni i amunicji, przygotowano także transport, łączność i szpitale. Niemcy, nie mogące posiadać na tym obszarze własnych oddziałów a także po tzw. drugim powstaniu policji, tworzyły swoje siły pod płaszczem różnych niemieckich organizacji ogólnie zwanych Oberschlesischer Selbstschutz (Samoobrona Górnośląska), która przed powstaniem liczyła około 20 tys. żołnierzy. Polski wywiad opracowywał już plan walk od 1919 roku, wysyłając oficerów, tworząc sieć dywersji oraz paramilitarne organizacje sokolskie.

Walki rozpoczęły się równo z przeprowadzoną akcją „Mosty” przez Grupę Destrukcyjną „Wawelberga” zorganizowaną przez II oddział Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Akcja miała na celu odcięcie połączeń kolejowych z Niemcami, wysadzając w powietrze mosty kolejowe na Odrze. O początkowych sukcesach zadecydowało ogromne zaangażowanie państwa polskiego. Prof. Zygmunt Woźniczka opisuje to tak: (…)Wysyłano na Śląsk broń i amunicję, wypłacano powstańcom żołd. Gdy Niemcy przestali kupować węgiel z kopalń na opanowanych przez powstańców terenach, polski rząd po cichu płacił za niego. W przeciwnym razie górnicy straciliby pracę i poszliby do Korfantego z pretensjami: – Po co nam te powstania, skoro nie mamy co do garnka włożyć? Wszystkie te działania objęte były tajemnicą. Nigdy Polska nie była tak zaangażowana w sprawy Śląska jak na początku lat dwudziestych, ale oficjalnie mówiono: nie mamy z powstaniem nic wspólnego.(…)

Ta bardzo dobrze zorganizowana przez Polskę akcja militarna okazała się dla dopiero co odrodzonego państwa ogromnym sukcesem. Udało się mu zdobyć kawałek bogatego w surowce i przemysł terenu należącego do innego państwa. Powierzchnia zdobytego obszaru stanowiła zaledwie około 1% państwa polskiego, a wytwarzała 49% jego PKB.

Polska jednak do dziś nie szczyci się tym ogromnym sukcesem, wpajając jak mantrę uczniom szkół formułki o wielkim spontanicznym zrywie ludu górnośląskiego pragnącego żyć w państwie polskim. Dodajmy państwie, którego kilka lat wcześniej jeszcze nie było.

W polityce bywa tak, że można powtarzać czyjeś błędy lub się na nich uczyć. Można też wzorować się na czyichś sukcesach. W każdym razie historia lubi się powtarzać. Spoglądając na dzisiejsze działania Rosji na terenach Ukrainy, można odnieść wrażenie, że Rosjanie mieli się od kogo uczyć.

 

mariusz_wons_profile

 

 

Mariusz Wons

Comments

comments