Najlepszy piłkarz na świecie
23 czerwca 2016
0

Sto lat temu pod nazwiskiem Ernst Otto Prandella narodziła się wybitna osobistość świata piłkarskiego. W wieku 13 lat przybrał nazwisko swojego ojczyma – Wilimowski. Na wymienienie jego osiągnięć nie starczyło by kilka wydań Jaskółki.

Piłkarz fenomenalny, którego wielką tragedią były czasy jakie panowały w trakcie jego kariery piłkarskiej. Strzelec czterech bramek drużynie Brazylii na mistrzostwach świata w Polsce budzi szereg kontrowersji wywołanych nieznajomością śląskiej historii. Czterokrotny mistrz polski na 30 meczów rozegranych w reprezentacjach Polski i Niemiec strzelił 34 bramki, co potwierdza słowa niemieckiego piłkarza Fritza Waltera, że to chyba jedyny piłkarz na świecie, który zdobywał więcej bramek niż miał szans. Na więcej nie pozwoliła wojenna zawierucha i nie tylko.

Ernest_Wilimowski_1936
Ernest Wilimowski 1936 źródło – domena publiczna

Wilimowski przypominał bardziej piłkarza współczesnych czasów. Chciał żyć z tego co najlepiej potrafił i uwielbiał robić. Zgodnie ze słowami jednego z historyków sportu gdyby grał dzisiaj byłby milionerem. To pokrywa się ze zdaniem wypowiedzianym przez jego córkę, gdy zapytano ją dlaczego przyjął propozycję gry w reprezentacji III Rzeszy – „Dostał korzystną ofertę finansową i nie chciał umierać na wojnie”. Na boisku wręcz ośmieszał przeciwników po czym pławił się w wiwatach kibiców na jego cześć. Także dzisiejsze bulwarówki miałyby pożytek z naszego bohatera. Poza sportem uwielbiał dobrą zabawę i alkohol. Alkohol był oficjalnym powodem jego nieobecności na olimpiadzie w 1936 roku. Jednak najprawdopodobniej były to animozje pomiędzy piłkarzem a związkiem piłki nożnej. Po jednym z meczów w którym strzelił sześć bramek wykrzykiwał do dziennikarzy „Napiszcie, że tak gra alkoholik, niech to dotrze do Warszawy”.

W oficjalnych meczach strzelił aż 554 goli co daje mu dziesiąte miejsce (a gdyby nie ta wojna?) na światowej liście strzelców wszech czasów pośród takich piłkarzy jak Romario, Pele, Ferenc Puskas, Gerd Müller czy tuż na nim uplasowany Eusebio. Według innych statystyk przy 1175 strzelonych golach wyprzedzili go tylko Pele i Frazn Binder. Po meczu na mistrzostwach świata z Brazylią otrzymał propozycję gry w tamtejszej lidze. Brazylijscy działacze propozycję uzasadnili słowami „Człowieku, skąd Ty się wziąłeś? Jesteś geniuszem, dajemy ci zawodowy kontrakt, będziesz u nas żył jak w raju, przyjeżdżaj do naszej ligi”. Na kontrakt nie zgodziła się jednak polska federacja piłkarska.

Wszystkie dokonania Wilimowskiego których w tekście nie zawarłem nawet promila i jego kariera mają jednak smutne zakończenie. Do dzisiaj nie doczekaliśmy się kompleksowego opracowania legendy śląskiej piłki nożnej. W tym roku co prawda ukazała się książka bośniackiego publicysty Miljenko Jergović’a jednak nie jest mi znana jej treść. Mimo iż powstaje coraz więcej artykułów o Wilimowskim to nadal jego historia jest pomijana, a przy przytaczaniu statystyk i rekordów z których jego nazwiska usunąć się nie da autorzy często przy jego nazwisku tłumaczą się jak z grzechu dlaczego się tam znalazło. Córka piłkarza podkreślała o tęsknocie ojca za Górnym Śląskiem. Piłkarz został zaproszony co prawda w 1995 roku z okazji 75-lecia Ruchu Chorzów jednak ze względu na chorobę żony oraz publiczne nazywanie w mediach go zdrajcą nie przyjechał. Dwa lata później zmarł a w pogrzebie uczestniczyła tylko rodzina, znajomi oraz delegacja Niemieckiego Związku Piłki Nożnej (inne źródła podają o przysłaniu wieńca i kondolencji). Polski Związek Piłki Nożnej nie był w stanie pożegnać piłkarza który ze niedoścignioną średnią 94% bramki na mecz rozsławił Polską piłkę.

Niemcy pisali o nim Ernst Willimowski, on jednak się temu sprzeciwiał. – Nie żaden Ernst, a Ernest i Wilimowski nie przez dwa „l”, a jedno – tłumaczył dziennikarzom. – Nie zniemczajcie mnie na siłę. Jestem Górnoślązakiem. Z krwi i kości.

Tekst napisany na podstawie dostępnych publikacji internetowych

mariusz_wons_profile

Mariusz Wons

Comments

comments