Zawodowy sport na styku polityki i biznesu
26 sierpnia 2016
0

Gdy w przeddzień inaugurującego meczu nowego sezonu Ekstraklasy, ogłoszono, że Ruch Chorzów – z okazji Dnia Ślōnskij Fany – zagra w koszulkach z górnośląskim orłem na piersi poczułem wielką dumę.

Klub, któremu od dziecka kibicuję jeszcze bardziej, po raz kolejny podkreślił przywiązanie do  górnośląskiej symboliki. Szybko jednak przyszło otrzeźwienie. Wszak górnośląskie godło mogło się znaleźć na chorzowskiej koszulce tylko dlatego, że zakończono współpracę z dotychczasowym sponsorem – Węglokoksem. A to oznacza jeszcze mniejsze wpływy dla, borykającego się z olbrzymimi problemami finansowymi, klubu.

Brak kontynuacji współpracy przez sponsora klubu sportowego można uznać by za normalne działanie, gdyby nie jeden szczegół. Chodzi o fakt, że większościowym udziałowcem notowany na warszawskiej giełdzie Węglokoksu jest Skarb Państwa. I państwo wywiera wpływ na podejmowane przez zarząd firmy decyzje. Kibice Niebieskich pamiętają z pewnością okres gdy sponsorem była inna firma z większościowym udziałowcem państwa – Tauron. Wówczas wystarczył lobbing Grzegorza Schetyny, wrocławskiego działacza Platformy Obywatelskiej, aby Tauron porzucił współpracę z Ruchem i zaczął sponsorować Śląsk Wrocław. Tym razem mówi się, że Węglokoks będzie sponsorem katowickiego GKS-u, który ostatnio jest mocno wspierany przez Marcina Krupę, prezydenta Katowic. Ugrupowanie prezydenta w Radzie Miasta jest w koalicji z radnymi Prawa i Sprawiedliwości. Łatwo jest więc przekonać podlegający PiS-owskiej władzy w Warszawie, zarząd Węglokoksu, do zerwania współpracy z Niebieskimi, których dodatkowo wspiera prezydent Chorzowa, Andrzej Kotala z Platformy Obywatelskiej.

Po raz drugi więc o braku współpracy głównego sponsora z Ruchem, decydują naciski z Warszawy. Oczywiście można powiedzieć, że niezależny przedsiębiorca byłby zdecydowanie pewniejszym sponsorem. Polska i śląska piłka nożna jest jednak pełna niezrozumiałych w dojrzałym, zachodnim fusbalu zachowań. Poważne firmy nastawione na marketingowy sukces i budowę marki stronią od sponsorowania klubów piłkarskich w Polsce. Osobiście usłyszałem od przedstawiciela firmy Samsung Electronics, tej samej, która przed 25 laty sponsorowała już Ruch Chorzów, że firma chętnie podjęłaby współpracę z którymś z klubów sportowych, gdyby nie olbrzymie antagonizmy między kibicami. „Pozyskamy jednego przyjaciela i 15 zagorzałych przeciwników” – myślą pewnie w niejednej firmie. Dodajmy do tego zblazowanych milionerów, którzy dla zabawy kupują jakąś drużynę, a po paru latach, gdy im się znudzi zabawa w piłkarskiego menedżera, przestają ją finansować i wysyłają niejednokrotnie wielce zasłużony klub piłkarski do bardzo niskiej klasy rozgrywkowej, a nasz fusbal zobaczymy w ciemnych kolorach. Tym bardziej, że branżę sportową opuszczają kolejni poważni inwestorzy, np. Bogusław Cupiał, który po prawie 20 latach, rezygnuje z dalszego kierowania Wisłą Kraków.

Wydaje się, że dopóki głównym celem śląskich kibiców będzie zwalczanie innych kibiców, dopóty kluby będą mogły tylko pomarzyć o pozyskaniu poważnych, nastawionych na wieloletnią współpracę, sponsorów. A finansowanie zawodowego sportu będzie w coraz większym stopniu uzależnione od pomocy władz Katowic, Chorzowa, Zabrza, Bytomia i innych śląskich samorządów.

rafał_adamus_bio

 

Rafał Adamus

Comments

comments