Zniszczyć śląskość
21 marca 2017
0

Wrogość i propagandowe oczernianie regionalizmu szczególnie przybrało na sile po przejęciu władzy w Polsce przez obóz Prawa i Sprawiedliwości.

Przemiany w 1989 roku umożliwiły Ślązakom upomnienie się o swoje i zabranie głosu we własnych sprawach. Po to utworzony został w 1990 roku Ruch Autonomii Śląska, który od ponad ćwierć wieku upomina się o prawa regionu i jego mieszkańców. RAŚ jako pierwszy zaczął głośno mówić o Tragedii Górnośląskiej 1945, deportacjach do ZSRS i obozach koncentracyjnych w powojennej Polsce. Podkreślił też znaczenie poprzemysłowego dziedzictwa dla tożsamości rodzimej ludności i przyszłości śląskiej ziemi.

Światło dzienne ujrzały te elementy historii regionu, które do tej pory były przemilczane, gdyż nie pasowały do polonocentrycznej, skrojonej na modłę warszawską wizji dziejów. Wreszcie głośno i wyraźne upomniano się o prawne upodmiotowienie Górnoślązaków i samego regionu – nadania mowie górnośląskiej statusu języka regionalnego, uznanie mieszkańców za osobną grupę etniczną i w końcu, nadania całemu regionowi autonomii terytorialnej w nowoczesnym wydaniu na wzór sprawdzonych rozwiązań z Zachodu. I po raz kolejny działania te spotkały z wrogością nacjonalistycznych środowisk od lewa do prawa.

Kłamstwa TVP

Owa wrogość i propagandowe oczernianie regionalizmu szczególnie przybrało na sile po przejęciu władzy w Polsce przez obóz Prawa i Sprawiedliwości. Jednym z najbardziej wyróżniających się przykładów był wyemitowany w TVP1 „Magazyn śledczy Anity Gargas”.

Widzowie otrzymali zlepek oklepanych oszczerstw, kłamstw i manipulacji, które już wielokrotnie padały w dotychczasowym dyskursie na temat regionalnej tożsamości.

Całość zaczęła się od kwestii polskich obozów koncentracyjnych i obchodów Tragedii Górnośląskiej. Zdaniem autorów lider RAŚ Jerzy Gorzelik miał wprost mówić o istnieniu polskich obozów śmierci. Jako dowód podano wpis z Facebooka, w którym wyraźnie jest napisane, że chodzi o komunistyczne obozy funkcjonujące w pierwszych latach PRL.

Coroczny Marsz na Zgodę upamiętniający ofiary tamtych tragicznych wydarzeń, w którym biorą również udział duchowni kościoła katolickiego oraz ewangelicko-augsburskiego, określony został propagandową imprezą.

Niemcy, Rosja, obca agentura, separatyzm, oderwanie od Polski, historyczny rewizjonizm. Dowody? Nawiązania do starej wystawy w Muzeum Śląskim, fragment wywiadu Jerzego Gorzelika dla rosyjskiej telewizji. Jego samego ani razu nie poproszono o komentarz. Całość jego wystąpień to zlepek archiwalnych wypowiedzi, często wyrwanych z kontekstu. Niektórych sprzed blisko 20 lat.

W kontrze prezentowano wystąpienia polityków PiSu nagrane specjalnie na potrzeby programu. Nie zabrakło także niezawodnego Piotra Spyry, dla którego być anty-RAŚ stało się, obok częstych politycznych transferów z jednego obozu władzy do drugiego, znakiem rozpoznawczym.

Coroczny Marsz pamięci o Zgodzie został w programie Anity Gargas pokazany jako propagandowa impreza. Foto: Dawid Buława

Wykpione zostały próby rejestracji Stowarzyszenia Osób Narodowości Śląskiej, a za przykład antypolskiej działalności podano kwartalnik „Fabryka Silesia”. Co ma za tym przemawiać? Ano to, że w jego radzie programowej zasiada prof. Zbigniew Kadłubek, określony jednym z liderów RAŚ, chociaż nawet nie jest członkiem stowarzyszenia.

Głównym ideologiem RAŚ ogłoszony został Szczepan Twardoch. Redaktorzy nie omieszkali zaatakować także Platformy Obywatelskiej, obarczając ją winą za silną pozycję autonomistów w regionie. Zupełnie przemilczano fakt poparcia jakie regionaliści dostali dwukrotnie w wyborach samorządowych, nie wspominając już o jakiejkolwiek refleksji dlaczego tak się stało.

IPN na cenzurowanym

Zawsze można powiedzieć, że rzeczy o które walczy i które podkreśla RAŚ, wspominana wyżej etniczna, historyczna, kulturowa odrębność to tylko niczym nie poparte fanaberie grupki nawiedzonych separatystów. Niestety dla autorów postulaty głoszone przez autonomistów mają swoje potwierdzenie wśród licznych autorytetów regionalnych.

Osób z tytułami naukowymi, których rzetelność, wiedza i autorytet nie były do tej pory kwestionowane. Wystarczy wspomnieć: prof. Zbigniewa Kadłubka, prof. Ryszarda Kaczmarka, redaktora Jerzego Ciurloka, dr Piotra Greinera, Kazimierza Kutza, Alojzego Lyskę.

Od dłuższego czasu na celowniku znalazła się instytucja szczególnie bliska osobom o prawicowej wrażliwości do której często odwołują się krytycy RAŚ – katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej.

Prym w żenującej nagonce na IPN wiedzie jedna z głównych tub propagandowych obozu „Dobrej zmiany” – portal wpolityce.pl braci Jacka i Michała Karnowskich. Na jego łamach od paru lat publikowane są obrzydliwe, paszkwile oczerniające działalność pracowników IPN, będące niczym innym jak anonimowymi donosami na kierowników instytucji.

Zwieńczeniem tej nagonki był wywiad jaki niedawno udzielił prezes IPN Jarosław Szramek twórcy portalu Michałowi Karnowskiemu, który wprost domagał się personalnych czystek. Co takiego wywołało furię medialnych Dobrej Zmiany? Otóż historycy IPN nie reagowali alergicznie na dźwięk słów „Ruch Autonomii Śląska”. Gościli także jako eksperci na spotkaniach organizowanych przez RAŚ, a ich publikacje naukowe potwierdzały wiele faktów na temat historii regionu, które wcześniej pomijane były przez warszawską narrację.  Znowu okazało się, że odmienność Górnego Śląska, w tym przypadku historyczna, to nie wymysł grupki oszołomów od Gorzelika.

Casus Muzeum Śląskiego 

Atak na niezależną instytucję jaką jest katowicki oddział Instytutu Pamięci Narodowej  nie był pierwszą tego praktyką. Analogiczną sytuacje mieliśmy parę lat temu przy okazji założeń do stałej ekspozycji w budowanym wówczas gmachu Muzeum Śląskiego.

Przygotowane zostały one przez niezależny zespół ekspertów w skład, którego wchodzili m.in. prof. Kaczmarek, prof. Chojecka, prof. Szczepański. Według wspomnianych wytycznych wystawa miała pokazywać złożoność i wielokulturowość historii naszego regionu. Szczególne miejsce miał zajmować proces industrializacji w XIX wieku. I znowu rozpoczęła się burza.

Przeciwko autorom koncepcji wystawy i ówczesnemu dyrektorom Muzeum Leszkowi Jodlińskiemu wytoczono ciężkie działa. Ekspozycja miała być pisana w duchu pruskiego nacjonalizmu, akcentować jedynie niemieckie wątki w historii Górnego Śląska i marginalizować polskie.

Antyniemieckie fobie rodem z najgorszych lat propagandy Gomułki zataczały co raz szersze kręgi wśród polityków i publicystów z ówczesnym marszałkiem województwa Mirosławem Sekułą oraz wicewojewodą Spyrą na czele.

Wśród medialnych ataków prym wiodła redaktor Teresa Semik, której filipiki idealnie wpisują się w obecną antyśląską nowomowę PiSu.  Całość stanowiła doskonały pretekst do ataku na RAŚ. Dyrektor Jodliński uznany został za pomagiera Gorzelika, mimo, że na swoje stanowisko został powołany w okresie, w którym RAŚ nie miał radnych w Sejmiku.

Ataki na śląskość, organizacje, które jej bronią, niezależnych naukowców trwać będą zapewne jeszcze długo.  – Ostatnie ataki na RAŚ, wystąpienie prezydenta Dudy czy atak na IPN nie są niczym nowym. Jest to konsekwentny ciąg dalszy ideologii, którą wyznaje PiS.  Ideologii nacjonalistycznej i scentralizowanego modelu zarządzania państwem – mówi politolog, dr Tomasz Słupik.

 

Radosław Marczyński

Comments

comments