Skandal na sali sejmu śląskiego. Gorzelik niedopuszczony
3 sierpnia 2018
0

W czerwcu odbyła się uroczysta sesja Sejmiku Województwa Śląskiego poświęcona dwudziestoleciu Ustawy o samorządzie wojewódzkim. Sesja miała charakter akademii, rozpoczętej inscenizacją posiedzenia inauguracyjnego Sejmu Śląskiego, po której nastąpiły okolicznościowe przemówienia. Zabrakło możliwości dyskusji o obecnym stanie samorządu wojewódzkiego i jego perspektywach.

Czas wypełniły głównie wspomnienia reprezentantów warszawskich partii, którzy w przeszłości pełnili funkcje w samorządzie. Wobec niedopuszczenia głosu przewodniczącego klubu radnych Śląskiej Partii Regionalnej Jerzego Gorzelika, przesyłamy treść jego wystąpienia.

Szanowny Panie Przewodniczący, Szanowny Panie Marszałku, Szanowny Panie Profesorze, Szanowni Państwo,

na początku naszego spotkania salę wypełnił duch prawdziwej samorządności – niestety, wskrzeszony wyłącznie w inscenizacji posiedzenia Sejmu Śląskiego. Ducha tego zabrakło elitom politycznym dwadzieścia lat temu, kiedy tworzono podstawy samorządności na szczeblu regionalnym.

W czym przejawia się mądrość społeczeństw? W kumulowaniu i przekazywaniu z pokolenia na pokolenie doświadczeń, w wyciąganiu wniosków z błędów, w dążeniu do nieustannego doskonalenia instytucji życia publicznego. Możemy stanąć na barkach naszych poprzedników, by spojrzeć dalej i widzieć więcej. Dwadzieścia lat temu mieliśmy prawo do nadziei, że ustawodawca wykorzysta doświadczenie międzywojennego województwa śląskiego, które stanowiło poligon polskiej samorządności. Śląska autonomia miała swoje blaski i cienie. Wśród tych ostatnich wymienić należy przede wszystkim pozycję wojewody, stojącego na czele władz wykonawczych, który nie pochodził z wyboru wspólnoty regionalnej, lecz z nadania władz centralnych. Umożliwiało to po roku 1926 przenoszenie na grunt województwa autorytarnych wzorców przyjętych przez sanacyjne władze w Warszawie. Mieliśmy prawo oczekiwać, że autonomiczne instytucje zostaną udoskonalone przez usunięcie tych mankamentów i że śląskie doświadczenie posłuży za wzór dla samorządu innych województw Rzeczypospolitej. Elity polityczne postanowiły jednak stanąć nie na barkach twórców statutu organicznego, ustawodawców z 1920 roku, lecz na skarlałych ramionach komunistycznej Krajowej Rady Narodowej, która dekretem z 6 maja 1945 roku statut ten zniosła.

Foto: Tomasz Żak / UMWS

Pan marszałek Jan Olbrycht rzeczowo zreferował założenia przyjęte przed dwudziestu laty. Odrzucono federalizm – nieodłączną część postrzeganych jako wzorcowe demokracji amerykańskiej, niemieckiej czy szwajcarskiej. Wykluczono możliwość asymetrycznego przydzielania regionom praw autonomicznych w miarę oczekiwań i możliwości poszczególnych wspólnot – jak w Hiszpanii, Wielkiej Brytanii i we Włoszech. Granice nowych województw poprowadzono lekceważąc powiązania kulturowe, zaprzepaszczając szansę jaką w modernizacji państwa było wykorzystanie tradycyjnych więzi i tożsamości. Wszystkie te założenia uznać trzeba z perspektywy czasu za błędne i wynikające z protekcjonalnego traktowania społeczeństwa.

Niespełnioną zapowiedzią okazała się również kontynuacja decentralizacji państwa. Od pewnego czasu samorządności zamiast przybywać, ubywało. Dziś stoimy nad rachitycznym ciałem samorządu wojewódzkiego, patrząc jak uchodzą zeń resztki lichego życia, które tchnęli w nie ustawodawcy przed dwudziestu laty. Udajemy, że bierzemy udział w urodzinach, choć przyszliśmy na stypę. Wśród uczestników zabrakło, co symptomatyczne, wojewody – przedstawiciela rządu, który jako osoba dobrze poinformowana, najwyraźniej zdaje sobie sprawę z charakteru uroczystości.

Każdy kryzys niesie ze sobą szansę na refleksję i zmianę. Czy wyciągniemy wnioski z odczuwalnych obecnie skutków koncentracji władzy w politycznym centrum? Czy dostrzeżemy wreszcie, że zabezpieczenie swobód obywatelskich wymaga nie tylko klasycznego trójpodziału władzy, ale również jej terytorialnego podziału? Oznacza to konieczność przeniesienia części uprawnień ustawodawczych do regionów i faktyczną decentralizację finansów.

Dwie największe porażki III Rzeczypospolitej to brak systemu oświaty, kształtującego umiejętność samodzielnego i krytycznego myślenia oraz brak dojrzałej samorządności, w którym samorząd nie jest chłopcem na posyłki władz centralnych. Najlepszą diagnozą stanu samorządu w Polsce jest wypowiedź pana posła Jana Olbrychta, który wspominał, że marszałkowi najtrudniej jest krytykować publicznie wojewodę z własnej partii. Ten brak możliwości sporu między reprezentantami samorządu i rządu wynika z wspólnego źródła ich władzy, jakim są oligarchie warszawskich partii, a nie wola z jednej strony wspólnoty regionalnej, z drugiej rządu centralnego.

Dziękuję za uwagę.

Jerzy Gorzelik
Przewodniczący Klubu
Śląskiej Partii Regionalnej

Comments

comments