Bierymy sie do roboty. Rafał Adamus o planach Śląskiej Partii Regionalnej
22 maja 2019
0

– Po jesiennych wyborach samorządowych w sejmiku województwa śląskiego po raz pierwszy od trzech kadencji śląscy regionaliści są nieobecni. Czy to ta porażka spowodowała zmiany we władzach partii?

– Porażka była oczywiście dla nas bardzo bolesna, jednak to nie z powodu wyborczego wyniku doszło do zmian w zarządzie, radzie politycznej i innych ciałach statutowych naszej partii. Pierwotne władze, wybrane w czerwcu zeszłego roku, zawarły dżentelmeńską umowę, że bez względu na wynik wyborczy, wiosną tego roku podadzą się do dymisji, by mogły zostać przeprowadzone wybory nowych władz. Wynikało to z tego, że pierwszy konwent, czyli zgromadzenie członków, zostało zwołane po roku od momentu założenia partii, bo tak długo trwał proces rejestracji partii w sądzie. Zgodnie ze statutem wyboru pierwotnych władz mogli dokonać tylko członkowie-założyciele, a przez ten rok zapisało się do partii wiele osób, które możliwości wyboru były pozbawione.

– Po wyborach nastroje w partii – delikatnie mówiąc – nie były najlepsze. Czy miało to wpływ na wybór nowych władz?

– Faktycznie, w pierwszych tygodniach po wyborach pojawiła się chęć rozliczeń winnych wyborczej porażki. Jednak emocje dość szybko ustąpiły rzeczowej analizie. I na konwencie praktycznie nie wracano już do wyborczego wyniku.

– Czyli wszyscy w ŚPR już zapomnieli o wyborczej klęsce?

– Tego nie powiedziałem. Zdajemy sobie sprawę z błędów jakie popełniliśmy. Do kolejnych wyborów samorządowych mamy 4 i pół roku i chcemy ten okres solidnie przepracować. Tak by śląscy regionaliści znaleźli się w sejmikach województw śląskiego i opolskiego i w wielu samorządach na szczeblu lokalnym.

– Czyli do tego czasu Śląska Partia Regionalna nie będzie wystawiała swoich kandydatów w wyborach parlamentarnych?

– Za wcześnie na tego typu deklaracje. Z pewnością jednak można stwierdzić, że dostrzegamy w partii potrzebę wystawiania własnych kandydatów. A ponieważ specyfika wyborów parlamentarnych sprawia, że kandydat partii regionalnej nie miałby żadnych szans w wyborach, będziemy szukać porozumienia z innymi komitetami wyborczymi. Wówczas będzie szansa na to, że na Wiejskiej w Warszawie zasiądą śląscy regionaliści i będą mieli okazję zawalczyć o to co od kilkunastu lat Śląsk nie potrafi tam uzyskać – śląski język regionalny lub śląską mniejszość etniczną. A może też rozpoczną ogólnopolską dyskusję o potrzebie wprowadzenia w Rzeczpospolitej autonomicznych regionów?

 

Jacek Tomaszewski 

Comments

comments