Piątka Kaczyńskiego zabije samorządy
28 maja 2019
0

Rząd „dobrej zmiany” tegoroczną, podwójną kampanię wyborczą rozpoczął od mocnego uderzenia, które – w ocenie wielu obserwatorów – powinno przynieść skutek w postaci zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości we wiosennych wyborach do europarlamentu i jesiennych do Sejmu i Senatu.

W lutym na konwencji wyborczej przedstawionych zostało 5 filarów wyborczego programu, które mają zachęcić wyborców do głosowania na kandydatów koalicji rządowej. Te filary to: „500 plus” na każde dziecko, „13-ta” dodatkowa emerytura, która właśnie wpływa na konta emerytów, przywrócenie połączeń autobusowych na terenach wiejskich, zwolnienie z podatku osób do 26 roku życia i obniżenie podatku PIT z 18 do 17%.

O ile dwa pierwsze elementy programu Zjednoczonej Prawicy będą miały wpływ tylko na budżet Państwa, a trzeci tylko na te samorządy, które zechcą go wdrożyć, o tyle zwolnienia i obniżki podatku PIT będą miały bezpośredni wpływ na wszystkie samorządy. Samorządy, które otrzymują połowę wpływów z tego źródła. A jest to kwota niebagatelna bo aż 30 mld zł w roku 2018 (budżet na rok 2019 zakłada wzrost o 5%) wpłynęło do samorządów z tego tytułu. Tymczasem koszty tych punktów programu wyborczego PiS wynoszą odpowiednio 2-3 mld zł za zwolnienie z podatku osób młodych i 7-10 mld zł za obniżenie PIT z 18 do 17%. Czyli łącznie 9-13 mld zł, co oznaczać będzie dla samorządów stratę w przedziale 4,5-6,5 mld zł. A to 3-4-letni budżet województwa śląskiego. Co z tym zrobią samorządy? Niewiele mogą. Muszą wypłacać pensje nauczycielom i innym pracownikom samorządowych instytucji bo wymaga tego prawo. Nie mogą przerzucić tych obciążeń na państwo, które zabiera im ich dochody. Mogą wszak ograniczyć inwestycje. I te małe w ramach budżetów obywatelskich i te duże, niejednokrotnie dofinansowane z UE. I tak też będzie się działo. W naszych miastach i gminach dalej następować będą zmiany, do jakich przywykliśmy przez ostatnie 3 dekady. Będą jednak zdecydowanie wolniejsze niż do tej pory. Tym bardziej, że ograniczenie środków przeznaczonych na wkład własny w projektach dofinansowanych z UE, sprawi, że Polska będzie musiała oddać Brukseli część niewykorzystanej kwoty.

Czy można to zmienić, jednocześnie zachowując pozytywy wyborczego programu „dobrej zmiany”? Bo program ma i dobrą stronę – wszak w kieszeni podatników zostanie ładnych parę mld zł, które mogą przyspieszyć obrót gospodarczy bądź zwiększyć oszczędności obywateli. Śląska Partia Regionalna proponowała już przed rokiem, gdy nie było mowy o obniżce podatku PIT, po 1% podatku VAT dla gminy, powiatu i województwa. Czyli trafiłoby do samorządów ok. 5 mld zł dodatkowo. Teraz trzeba by zaproponować gminom, powiatom i województwom po 2 albo i 3% podatku VAT by zniwelować dziury w samorządowych budżetach. Czy rząd Morawieckiego spełni ten postulat? Znając uczucia jakimi „dobra zmiana” te samorządy darzy, szczerze wątpię. Wierzę jednak, że wyborcy wskażą odpowiednie miejsce tym, którzy wyborcze obietnice chcą finansować nieswoimi pieniędzmi.

 

Rafał Adamus 

Comments

comments